Harun, albo zbrodnia w rewersie – Małgorzata Makowska o Sprawie Meursaulta

Pewien mało znany Algierczyk – Kamel Daoud – zmierzył się z dziełem powszechnie znanego Algierczyka – Alberta Camusa. Efektem tych zmagań jest Sprawa Meursaulta, powieść koncentrująca się wokół historii zabójstwa Musy (w „Obcym” Camusa, zamordowany Arab nie posiadał imienia) oraz zaskakujących podobieństw łączących losy Meursaulta – zabójcy – oraz Haruna – brata zamordowanego.

Absurd nie wyzwala, ale wiąże.
Mit Syzyfa, Albert Camus

Małgorzata Makowska
Recenzja książki Kamela Daouda, „Sprawa Meursaulta”,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2015

Harun, wzorem Sędziego Pokutnika, wieczorami przesiaduje w niewielkim barze, w którym jeszcze można napić się wina. Tam snuje historię swojego życia przypadkowemu słuchaczowi; życia, które rozpoczęło się popołudniem pewnego upalnego lata na plaży. Kiedy to

[…] mężczyzna, który umie pisać, zabija Araba, który tego dnia nie ma nawet imienia – jakby zawiesił je na gwoździu przed wejściem na scenę – po czym zaczyna tłumaczyć, że to przez Boga, który nie istnieje, przez to, co właśnie zrozumiał w słońcu, oraz dlatego, że sól morska szczypała go w oczy.

Po dwudziestu latach od tego wydarzenia, sam znajduje się, w nocy i przy świetle księżyca, z bronią w wyciągniętej ręce celuje do Francuza, Josepha, który dość przypadkowo napatoczył się w nieodpowiednie miejsce, o nieodpowiednim czasie.

Słowa Haruna/Daouda dopełniają te spisane wiele lat wcześniej przez Meursaulta/Camusa, w książce opowiadającej o morderstwie. Ta swoista polemika między opowiadaczami/autorami z czasem okazuje się być spójną całością, obustronnymi komentarzami, spekulacjami. Losy mężczyzn odbijają się wzajemnie w krzywym zwierciadle, prezentując wiele ścieżek absurdu. Z języka mordercy Harun zbudował swój własny sposób wypowiedzi: „ze starego domu kolonizatorów kamień po kamieniu zbuduję swój dom, swój język. Słowa i wyrażenia zabójcy będą dla mnie jak porzucona własność”. Dekolonizacja, bowiem, zmieniając wszystko, ostatecznie zmieniała bardzo niewiele.

„Matka wciąż żyje, ale milczy”

„Dziś umarła mama”, pierwsze zdanie „Obcego”, stawia – zdawałoby się – czytelnika w sytuacji świadka żałoby, smutku głównego bohatera. Jest jednak zupełnie inaczej. Meursault nie rozpacza po śmierci matki, podczas czuwania, nie płacze, przysypia i pozwala sobie na wypicie kawy z mlekiem oraz wypalenie papierosa (co będzie mu wypominane). I to właśnie za brak wzruszenia i cierpienia po stracie matki Meursault zostaje skazany. Przedmiotem sądu nad Francuzem nie był jego zbrodniczy czyn (zabójstwo bezbronnego Araba na plaży), ale jego relacja z matką, której nie odwiedzał; na drugi dzień po pogrzebie, której poszedł popływać i umówił się z kobietą do kina. Te właśnie „dowody nieczułości” sprawiły, iż Meursault został skazany, nie za morderstwo, a za złamanie zasad gry społecznej, jakim jest brak czułych emocji związanych z matką.

Relację Haruna z matką charakteryzuje, natomiast jej nadobecność (wypełnianie każdego aspektu życia mężczyzny, ograniczanie jego kontaktów z innymi ludźmi), nadopiekuńczość (dbałość o bezpieczeństwo i zdrowie) połączona z uderzającym brakiem czułości i troski o młodszego syna.

Byłem skazany na drugoplanową rolę, ponieważ nie miałem nic ciekawego do zaoferowania. Czułem się zarówno winny tego, że żyję, jak i odpowiedzialny za życie, które nie było moim życiem.

Opuszczana kolejno przez mężczyzn, matka narzuca Harunowi rolę starszego syna, który wcześniej przejął rolę nieobecnego ojca. „Mama żyje do dziś” – wybrzmiewa nieskrywanym wyrzutem i żalem odrzuconego, niekochanego dziecka.

Czy ją kochałem? Oczywiście. U nas matka to połowa świata. Nigdy jednak nie wybaczyłem jej tego, jak mnie traktowała. Wyglądało, jakby miała mi za złe tę śmierć, dlatego mnie karała – czego w głębi ducha nie mogłem znieść.

Matka odbiera Harunowi jego tożsamość, indywidualność oraz wolność po to by doprowadzić go do czynu, który pomści śmierć jej kochanego dziecka. Powoli, systematycznie, prowadząc prywatne śledztwo, każąc odczytywać raz po raz, przechowywane niczym relikwie wycinki z gazet – jedyne dowody na istnienie i śmierć Musy – przygotowywała go do tej nocy, gdzie w blasku księżyca zabił włamującego się do ich domu Francuza.

Mama stała za mną, czułem na sobie jej spojrzenie; było jak ręka, która popycha mnie od tyłu, podtrzymywała, prowadziła moje ramię, przechylała mi lekko głowę, gdy składałem się do strzału.

W przypadku Haruna, podobnie jak Meursaulta, faktem przesądzającym o winie nie był sam czyn, ani fakt, iż dokonano jego w nocy po pierwszym dniu od proklamowania niepodległości (co czyniło z niego zwykłe morderstwo) przy braku absolutnego uzasadnienia (poza stępiającym zmysły wpływem ciała niebieskiego), lecz nie przyłączenie się młodego mężczyzny do partyzantki. Od kary za zabójstwo wybawiła go interwencja matki, zaświadczającej, iż nie wstąpił do partyzantki, gdyż jest jej jedynym żywym synem, starszy zaś został zamordowany przed laty na plaży.

Spełniona kobieta wycofała się z życia i uwolniła w końcu syna spod swojej władzy. Jej osaczającą troskę i uwagę zastąpiła milcząca obecność istoty pozbawionej celu, która doszła do krańca drogi, poza którą roztacza się już jedynie pustka.

Mama stała się w końcu posągiem. Przypominam sobie, że kiedy nic nie zrobiła, siedziała na ziemi, nieruchoma, jakby pozbawiona racji istnienia. Ach, tak! Wiele lat później odkryłem, jak wielką miała cierpliwość i jak podtrzymywała Araba – to znaczy mnie – aż do sceny, w której mógł chwycić za rewolwer, dokonać egzekucji rumiego Josepha i go pogrzebać.

Harun natomiast, uwolniony od zarzutów – tak jak wcześniej Meursault – poczuł przymus opowieści. Zbrodnia otwiera oczy i usta, uświadamia kruchość istnienia, nieuchronność przemijania oraz miałkość tego, co uznaje się za nienaruszalne, święte i trwałe.

[…] zbrodnia na zawsze niszczy miłość i możliwość kochania. Zabiłem i od tamtego czasu życie przestało być dla mnie święte. Odtąd ciała kobiet, które spotykałem, szybko traciły swą zmysłowość, nie mogły już ofiarować mi złudzenia absolutu. Przy każdym porywie pragnienia wiedziałem, że życiu brak jakiejkolwiek trwałej podstawy.

„Ten drugi zmarły”

„Nauczyłem się tego języka między innymi po to, żeby opowiedzieć tę historię w zastępstwie mojego brata, który przyjaźnił się ze słońcem”. Dla Haruna język francuski, język kolonizatora, był również językiem poznania prawdy – to w nim napisane zostało dzieło odsłaniające wszystkie aspekty, do tej pory tajemniczej dla rodziny zamordowanego, zbrodni. A ostatecznie okazał się również sferą wolności oddzielającą go od prowadzącej, w fanatycznym zapamiętaniu, nieudolne śledztwo matki.

Nowy język pozwolił Harunowi uwolnić się od opresyjnej troski matki: „musiałem nauczyć się innego języka niż jej. Żeby przetrwać. Języka, którym w tej chwili mówię”. Ofiarował mu także pewnego rodzaju przewagę; znając język oprawcy nie tylko mógł go zrozumieć, ale także kontrolować wiedzę przekazywaną matce na temat zabójstwa brata. Język wyznacza relację łączącą człowieka ze światem; intensywność zakorzenienia i dostęp do tego, co za jego pomocą można nazwać. Analfabetyzm matki przez dziesięciolecia ograniczał jej dostęp do prawdy o zbrodni na plaży; bezimienność mordercy, zaś zapewniła mu nieuchwytność, pozbawiony imienia i cech wyróżniających stał się jednym z wielu Francuzów. Tym samym za śmierć Musy mógł odpowiedzieć dowolny Francuz, niekoniecznie związany czy też odpowiedzialny za zbrodnię. Tak zginął Joseph.

Wreszcie język wyznacza granicę między zabójcą a ofiarą, między Francuzem a zabitym przez niego Arabem. Co często jest podkreślane przez Haruna, morderca umiał pisać, posługując się pięknym językiem napisał znakomitą powieść pełną kłamstw i wypaczeń o swojej zbrodni. Zabitemu Arabowi natomiast, „za cały język starczał dźwięk fletu”. Nauka języka była dla Haruna naznaczona i podporządkowana śmierci, ale także i życiu. Znajomość francuskiego pozwoliła mu poznać prawdę o zbrodni sprzed lat, poznać jej sprawcę i wszelkie nieznane mu dotąd okoliczności. Jak również stała się możliwością przypominania o Musie; to właśnie w tym języku, odebranym niejako zabójcy, opowiada historię życia swojego brata oraz zemsty i obłędu matki: „po to właśnie nauczyłem się mówić i pisać w tym języku: by opowiadać zamiast zmarłego, rozwijać jego myśl”.

Godzina zbrodni

Francuz zabija Araba leżącego na pustej plaży. Jest godzina czternasta, lato 1942 roku. Pięć strzałów, po których następuje proces. Zabójca zostaje skazany na śmierć, ponieważ w niewłaściwy sposób pochował swoją matkę i wypowiedział się o niej ze zbyt wielką obojętnością. Z technicznego punktu widzenia za morderstwo odpowiedzialne jest słońce lub zwykła bezczynność.

W dwadzieścia lat później, w 1962 roku, o drugiej w nocy piątego lipca Harun zabija Josepha. Główny zarzutem wysuwanym wobec niego było dokonanie zbrodni po ogłoszeniu niepodległości oraz nieprzystąpienie do partyzantki.

To tam, w Hadżut, pewnej strasznej nocy księżyc kazał mi dopełnić dzieła, które twój bohater rozpoczął w słońcu. Każdy ma za wymówkę jakąś matkę i jakieś ciało niebieskie.

Oba zabójstwa zostały dokonane o drugiej godzinie, w zaślepieniu jakiegoś ciała niebieskiego. Harun – jeszcze nie wiedząc o tym – popełnia zbrodnię w rewersie do zbrodni Meursaulta. Tajemniczy związek między bratem ofiary a jej mordercą, zaskakujące odpowiadanie sobie losów obu mężczyzn stały się dla Haruna jasne na długo po ukazaniu się powieści: „przeczytałem ją dwadzieścia lat po jej wydaniu i poruszyło mnie to, jak wspaniale kłamie i w jak magiczny sposób zgadza się z moim życiem”. Absurd losów jawił się jako okrutny żart; „był to żart doskonały. Szukałem tam śladów mojego brata, a znalazłem swoje odbicie, odkrywając, że jestem niemal sobowtórem zabójcy”.

Losy Haruna i Meursaulta okazują się swoim lustrzanym odbiciem, odwróconym, lekko wykrzywionym, ale nadal idealnie sobie odpowiadającym.  „To arcydzieło, przyjacielu. – Mówił Harun komentując dzieło Meursaulta. – Lustro, w którym widzę swoją duszę i to, czym miałem się stać w tym kraju, między Allahem a znudzeniem”. Śmierć Musy oraz szaleństwo matki naznaczyły życie Haruna, wyznaczyły mu konkretny cel. Którym ostatecznie była identyczność losów jego i Meursaulta, a nie zemsta.

„Jeśli chodzi o absurd – twierdzi Harun – to nikt inny, tylko mój brat i ja niesiemy go na naszych barkach, drzemie on w łonie naszej ziemi”. Zabójstwo Josepha mimo wszystko nie było zemstą za śmierć Musy, ale swojego rodzaju restytucją. Powrotem dawnego porządku, zwróceniem mężczyźnie życia, które zostało mu odebrane, przez zbrodnię oraz przez matkę.

Wystrzeliłem i nagle aż zawirowało mi w głowie, poczułem wokół siebie ogromną przestrzeń i wewnętrzną wolność, zmysłową wilgoć gorącej ziemi, ciepło bijące od drzewka cytrynowego. Przyszło mi na myśl, że mogę wreszcie iść do kina albo popływać z kobietą.

Z języka „Obcego” i formy „Upadku” Alberta Camusa Kamel Daoud stworzył przejmujące i zaskakujące dzieło o duszności życia spętanego absurdem. Wyrażające nierozerwalnie towarzyszące istnieniu smutek, tragedię oraz doświadczenie straty, jak również bezsilności człowieka wobec nieprzewidywalności jego własnego losu.

Czy można czytać Dauda bez Camusa? Oczywiście tak, nie ujmie to dziełu Daouda jego mistrzostwa. Jednak tkwi w podwójnej lekturze, niezaprzeczalna przyjemność obcowania z kunsztowną literaturą. Obie powieści, bowiem korespondują ze sobą w sposób doskonały. Zarówno powieść Daouda nie mogłaby istnieć, bez Camusa, jak i „Sprawa Meursaulta” pozwala pełniej dostrzec wytrawność warsztatu i myśli autora „Obcego”.

 

 

 

Małgorzata Makowska
absolwentka filozofii oraz krytyki literackiej UJ. Okazjonalnie publikuje na xiegarnia.pl,
a od niedawna prowadzi również blog literacki nadrabianie.blogspot.co.uk

1 reply

Comments are closed.